„Był taki czas, że cała planeta była moim światem, ale przestałam wyjeżdżać za granicę już wiele lat temu. Stopniowo mój świat kurczył się coraz bardziej, aż koniec ulicy zaczął wydawać się odległością maratońską”. W 2018 roku cały świat oszalał na punkcie debiutanckiej powieści A.J. Finna zatytułowanej „Kobieta w oknie”. Książka stała się fenomenem wydawniczym i przez długie tygodnie utrzymywała się na szczytach list bestsellerów. Trzy lata później historia żyjącej w izolacji Anny Fox, która zaczyna podglądać rodzinę z naprzeciwka, doczekała się ekranizacji, a w obsadzie filmu znalazły się takie gwiazdy jak Amy Adams i Gary Oldman. Dlaczego w recenzji książki „Uratować dziecko” Sarah A. Denzil poświęcam tyle miejsca „Kobiecie w oknie”? Ponieważ fabuły obu powieści są do siebie niepokojąco podobne, a  swojego czasu A.J.Finn musiał mierzyć się z oskarżeniami o plagiat.

Hannah Abbott żyję w ciągłym poczuciu zagrożenia i spędza czas w czterech ścianach. Rzadko wychodzi z domu, który lata świetności ma już dawno za sobą, pracuje zdalnie jako redaktorka, zakupy robi przez Internet, a bliższą znajomość utrzymuje jedynie ze wścibską sąsiadką. Kiedy do domu naprzeciwko wprowadza się rodzina Masonów, w życiu zlęknionej kobiety następuje nagła zmiana. Hannah zaczyna podglądać małżeństwo z nastoletnią córką. Na pierwszy rzut oka Matt, Laura i April wydają się być zupełnie normalną rodziną, ale szybko dochodzi do dziwnych incydentów. Najpierw April zupełnie bez powodu zaczyna krzyczeć na środku ulicy, a potem stojąc w oknie pokazuje Hannah kartę z jednym tylko słowem, które sprawi, że kobieta sięgnie po telefon i zadzwoni na policję. Czy April faktycznie jest w niebezpieczeństwie, czy Hannah, która „żyje w opozycji do jakiejkolwiek logiki”, popada w paranoję i rzuca bezpodstawnymi oskarżeniami?

Jeżeli ktoś czytał „Kobietę w oknie” to już po tym krótkim opisie zauważy, jak podobny pomysł na fabułę mieli Sarah A. Denzil i A.J.Finn, ale to „Uratować dziecko” ukazało się jako pierwsze. I jest znacznie lepszą, bo mniej rozwlekłą i bardziej trzymającą w napięciu książką od głośniejszej powieści A.J.Finna. „Uratować dziecko” przeczytałam w ekspresowym tempie, bo akcja powieści jest naprawdę skondensowana. Książka liczy tylko dwieście dziewięćdziesiąt stron, a liczyłaby jeszcze mniej gdyby nie szerokie marginesy, więc o żadnych dłużyznach nie może być mowy.  Autorka ciekawie zestawia członków rodziny, która wprowadza chaos w monotonne życie Hannah. Matt to „typowy samiec alfa, który lubi kontrować i manipulować kobietami”, Laura „wydaje się silna i niezależna”, ale prawdziwą zagadkę jest postać April. To naprawdę złożona, pełna sprzeczności bohaterka, i od początku trudno przewidzieć, jaką rolę odegra w całej historii. Czytając „Uratować dziecko”, zaczęłam się zastanawiać, „kiedy możemy powiedzieć, że naprawdę kogoś znamy, i zrozumieć, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami”? Jakie tajemnice skrywa rodzina Masonów? I czy Hannah uda się je odkryć, wysiadując przy oknie? A może będzie musiała wyjść ze swojej strefy komfortu, by potwierdzić swoje podejrzenia?

„Uratować dziecko” to solidny thriller z zaskakującym zaskoczeniem, którego lektura sprawi frajdę szczególnie czytelnikom, którzy nie znają „Kobiety w oknie”, ale nawet osoby, które lekturę powieści A.J.Finna mają już za sobą, przyjemnie spędza z nią czas, bo oprócz śledzenia losów rodziny Masonów i ich  sąsiadki z naprzeciwka będą mogli pobawić się w wyszukiwanie podobieństw między historiami Hannah Abbott i Anny Fox.

“Uratować dziecko” oraz inne książki thrillery znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *