To jedna z tych książek, które przyciągają z daleka i to już za sprawą samej okładki, która w tym wydaniu prezentuje się po prostu fenomenalnie. Od razu czuć od niej mrok. Działa jak magnes i na pewno zachęca bardziej niż opis z tyłu, który nie stwarza żadnego obiecującego napięcia. Nad tytułem czai się napis „Thriller”, co w przypadku powieści jest wielkim niedopowiedzeniem. Szczerze mówiąc pierwsza połowa to ewidentny horror przeplatany z kryminałem. Naprawdę nie raz miałam gęsią skórkę i czułam się nieswojo, czytając „Szeptacza” po zmierzchu.

Klimat zwyczajnie zniewala. Mamy tu tyle grozy i (z początku) niedopowiedzeń, że nasze mózgi pracują intensywnie i nieprzerwanie. Możemy przeczuwać, co się stanie, ale to oczekiwanie jeszcze bardziej pobudza zmysły. Od początku chce się znać motywy bohaterów i ich historię, kibicuje się im.

Tytułowy Szeptacz to morderca, który przed dwudziestoma laty porwał i zamordował piątkę małych chłopców. Jego modus operandi było dość złożone, ale zawsze zaczynało się od tego, że sprawca szeptał do swoich przyszłych ofiar pod ich oknami, żeby zwabić je do siebie. Jego czyny obrosły legendą i choć został aresztowany, dzieci do dziś nucą sobie wierszyk: „Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem”. Pewnego dnia Jake, wrażliwy siedmiolatek, wprowadzając się z ojcem do nowego domu zaczyna recytować właśnie te słowa. Jego tata – Tom, po stracie żony oddalił się od syna i początkowo ignoruje jego słowa i zachowanie, nie jest w stanie go zrozumieć. Jake ma skłonności do mówienia do siebie, choć zawsze robiąc to patrzy w określony punkt, jakby tam kogoś widział… Po pewnym czasie okazuje się, że ktoś może prześladować chłopca, który w nocy słyszał, jak ktoś do niego szepcze…

Poza wątkiem Jake’a mamy masę innych, częściowo ze sobą spójnych. Poznajemy historię z perspektywy policjantów – Amandy i Pete’a, którzy starają się rozwiązać zagadkę zniknięcia Neila. Dla Pete’a jest to szczególnie ważne, bo to on złapał Szeptacza, który do dziś przebywa za kratkami. Mężczyzna przeżywa stary koszmar na nowo jednocześnie walcząc ze swoim nałogiem. Ta część ma charakter kryminalny, szukamy nowego sprawcy, naśladowcy potwora i zadajemy sobie pytania o jego motywy. Poznajemy też wersję zdarzeń młodego Jake’a, który cierpi po stracie mamy i szuka oparcia w znajomości z małą dziewczynką. Jego rozdziały są najbardziej przerażające, bo chłopiec zdaje się widzieć i wiedzieć więcej niż powinien. Może to przeczucie, a może… coś więcej?

Akcja jest bardzo płynnie poprowadzona, trudno jest oderwać się od książki choć na chwilę. Każdy rozdział jest równie potrzebny, nie ma tu zbędnych zdarzeń czy opisów. Kiedy już dostajemy jakąś nową informację, od razu czuć ekscytację, chęć dowiedzenia się, co będzie dalej. I mimo, że opowieść się kończy, to pozostawia w naszej głowie setki pytań, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Samo snucie teorii sprawia mnóstwo przyjemności, dlatego nie mogę nie polecić tej książki. „Szeptacz” to najlepsze, co ostatnio czytałam. Polecam fanom kryminałów, thrillerów, horrorów, ale też wszystkim spoza tej listy, ponieważ to jest napisane TAK DOBRZE, że żal byłoby nie docenić starań autora i nie zaznajomić się z jego dziełem. Istny majstersztyk i lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy lubią dobre książki.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Szeptacza” i inne książki thrillery psychologiczne znajdziecie w księgarni selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *