Katarzyna Miller ma w swoim dorobku całkiem sporo poradników, a „Zrób to kochanie” nie odbiega jakością od pozostałych. To, co wyróżnia ten konkretny, to zestaw ćwiczeń zamieszczony w środku. Po zakończeniu każdego rozdziału autorka stawia nam konkretne zadania do wykonania. Zabieg ma na celu zmotywowanie nas do działania i skonfrontowanie się z własnymi myślami. Mottem przewodnim książki jest slogan wyrażony na okładce „Hop siup! Po prostu to zrób!”.

Z początku nie każdemu może spodobać się, ile wysiłku wymaga przebrnięcie przez książkę. Nie dlatego, że trudno się ją czyta – co to, to nie! Same rozdziały, jak to u Miller bywa, są krótkie, anegdotyczne, opatrzone humorem i dają odbiorcy poczucie zrozumienia. Więcej czasu zajmuje zmierzenie się z ćwiczeniami, które pojawiają się cyklicznie, co kilka stron. Zmuszają nas one do myślenia. Nad sobą, przeszłością, oczekiwaniami wobec siebie. W pierwszym odruchu możemy machnąć na to ręką, bo w końcu po co zapisywać jakieś dobre chwile z życia, przecież je pamiętamy, to po co pisać?! Co mi niby da rysowanie jakichś kwiatków? Kto wymyśla te bzdury? Odpowiedź przychodzi niespodziewanie szybko, o ile jednak postanowimy spróbować.

Jednym z pierwszych zadań było wyliczenie miłych rzeczy, jakie usłyszało się, (niekoniecznie bezpośrednio), od swoich rodziców. Od razu pomyślałam, że na pewno mam sporo takich momentów w pamięci. W końcu stwierdziłam, że „A co mi tam! Nawet chętnie powspominam.” Dosłownie już po kilku minutach tryskałam naokoło pozytywną energią. Takie proste zajęcie, a dało tyle radości, przywołało tyle cudownych chwil, o których normalnie się zapomina i których się należycie nie docenia. A tak niewiele trzeba, żeby te wszystkie pozytywne emocje w nas odżyły.

Oczywiście niektóre zadania wymagają więcej czasu i nie opierają się tylko na przywoływaniu przeszłości, a na działaniu. Te są trudniejsze, ale zdecydowanie więcej dają. Bo poza zmianą w środku, dobrze jest też pokazać światu swoje nowe oblicze. Nie zawsze jest to łatwe, zwłaszcza, gdy w naszym życiu było wiele przykrych momentów, ale to jednak dobry powód, by zacząć „coś” ze sobą robić. Odrodzić się i stać się lepszą wersją siebie.

„Zrób to, kochanie”, tak jak pozostałe książki autorstwa Katarzyny Miller, obfituje w porady udania się na terapię. Prawda jest taka, że nie stanowimy (jeszcze) społeczeństwa, które chce przyznawać się do wewnętrznych problemów. Uznajemy to za słabość, której nikt nie zrozumie, za którą nas wykpią, wyśmieją, będą wytykać palcami. Łatwiej kuśtykać przez ulicę ze złamaną nogą w gipsie niż powiedzieć najbliższym, że nie radzimy sobie w sferze psychicznej z jakimś problemem. A to dlatego, że łatwiej poskładać i zaleczyć ciało, niż umysł, który dalej jest dla nas zbyt złożoną zagadką. Miller jednak zachęca, żeby nie oglądać się na to, co inni powiedzą lub pomyślą, bo tego nie da się uniknąć. Warto zawalczyć o swoje szczęście, wyżalić się, dać sobie pomóc. To, że otoczenie nie może albo nie chce tego zrozumieć, to nie Twój problem. Ale też nie musisz mieć na koncie miliona traum z dzieciństwa, żeby sięgnąć po tę książkę. W końcu jesteśmy tak skonstruowani, że zawsze jest co poprawić, czemu więc by nie spróbować?

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Zrób to, kochanie” i inne książki Katarzyny Miller znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *