Alex Kava to taki amerykański odpowiednik naszego rodzimego Remigiusza Mroza. Ma na swoim koncie multum bestsellerów, a jej thrillery psychologiczne już od lat cieszą się sporą popularnością. Czytelnicy doceniają jej prozę przede wszystkim za niesłabnące napięcie i kreatywne pomysły na kolejne tomy.

Opowieść zaczyna się poranną wideo-rozmową Frankie Russo ze swoim partnerem z pracy – Tylerem. Kobieta jest już doświadczoną, pnącą się po szczeblach kariery, specjalistką od reklamy i marketingu. Wraz z Tylerem prowadzą właśnie kampanię dla pewnej marki, a że w tym duecie odnoszą zwykle sukcesy, szef z chęcią powierzył im ten ważny projekt. I o ile Frankie faktycznie mocno zaangażowała się w powodzenie zlecenia, o tyle jej wspólnik zabawił się w detektywa, a wyniki śledztwa zaskoczyły jego samego. Dlatego też burzy leniwy poranek Russo, dzwoniąc do niej ze swoimi rewelacjami.

Okazuje się, że Tyler skorzystał ze swoich znajomości i zbadał skład produktów firmy, dla której mieli pracować. Na jaw wyszło, że Carson Foods dodaje do jedzenia szkodliwe środki, powodujące raka. Mężczyzna, młody i ambitny, postanawia coś z tym zrobić. Szef jednak zbywa jego obawy machnięciem ręki, dlatego szuka wsparcia u swojej koleżanki z pracy. Niestety, ona także nie podziela entuzjazmu wspólnika i próbuje go zbyć.

Tymczasem ktoś zaczepia Tylera na ulicy. Frankie widzi ich tylko przez chwilę, kiedy kamera telefonu przez ułamek sekundy zostaje skierowana w ich stronę. Russo słyszy strzał, a za chwilę widzi ciemność na ekranie. Jej kolega leży martwy, z czoła ścieka mu krew. Kobieta ledwo dostrzegła morderców, za to oni mają jej dane i zamierzają złożyć jej wizytę. Życie jako niewygodny świadek raczej nie należy do długich i sielankowych, dlatego spanikowana Francine zwraca się o pomoc do Hanny Washington, swojej dawnej przyjaciółki.

Autorka splotła w książce losy Rydera Creeda i agentki Maggie O’Dell, bohaterów swoich dwóch cykli. Dla fanów jej dotychczasowej twórczości, będzie to miły dodatek, natomiast świeżynkom, dopiero ją poznającym, nie będzie to utrudniało czytania. Książka nada się dla mniej i bardziej zaznajomionych z prozą Alex Kavy. Trzyma poziom, jak wszystkie pozostałe i jednocześnie stanowi odrębny „byt”.

Bohaterem jest też samo tytułowe niebo. Już od początku zanosiło się na burze, a natura ma do zaoferowania jeszcze znacznie bardziej drastyczne opcje. Walka z bandziorami i żywiołem to coś, co czeka naszą Frankie, ale też pozostałych bohaterów. Creed, który właśnie pomaga swojej siostrze zaleczyć traumę, tabun piesków, dochodzących do siebie po wypadkach, Hanna, która boi się piorunów – oni wszyscy odczują, czym może być złowrogie niebo.

Dla smaczku dostajemy też rozdziały z perspektywą zabójców. Trudno nie mieć dreszczy i nie czuć tego specyficznego napięcia, kiedy widzimy, że idą po swoją kolejną ofiarę, a my nie możemy wniknąć do książki i jakoś jej ostrzec. Także emocji na pewno nie zabraknie. Polecam więc „Złowrogie niebo” entuzjastom kryminałów, thrillerów, fanom Alex Kavy, ale też osobom mniej zainteresowanym tymi gatunkami, bo, niezależnie od tematyki, książkę czyta się przyjemnie, płynie się przez nią. Rozdziały się nie dłużą, wątki niezwiązane z morderstwem Tylera są równie ciekawe, a całość jest po prostu napisana w dobrym stylu.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Złowrogie niebo” i inne książki kryminały znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *