Czy książki w świątecznym klimacie zawsze powinny ociekać słodyczą i kończyć się szczęśliwie, bo tak wypada? Czy powinny dawać nadzieję, bo w tym magicznym okresie wszystko może się zdarzyć, a ludzie nabierają wiatru w żagle? Sięgając po „Wigilijną przystań” Sylwii Trojanowskiej miałam nadzieję, że poznam bohaterów z problemami. Takich, którym nie jest łatwo, i nad którymi krąży jakaś przeszłość – po części obiecywał mi to opis książki.

„Wigilijna przystań” to sześć perspektyw, które w jakiś sposób się przenikają. To sześciu bohaterów, którzy zmagają się z problemami, i którzy mieszkają w tej samej miejscowości. Ale nie jest im łatwo. Nadchodząca Wigilia powinna im nieco pomóc, ale nie każdy z nich wierzy w magię świąt i nie każdy ma ochotę je obchodzić. Czy los będzie chciał się do nich uśmiechnąć?

  • Klaudia jest nauczycielką, która potrafi wkupić się w łaski swoich uczniów.
  • Maja jest w finale ogólnopolskiego konkursu dla młodych dziennikarzy, jednak przed nią wiele pracy.
  • Hilary to latarnik lubiący samotność, trzymający się na dystans i nad wyraz ceniący spokój.
  • Malwina prowadzi ośrodek dla kobiet maltretowanych.
  • Marcin wraz z żoną prowadzi hotel, ale pomimo sukcesów, nie są szczęśliwi.
  • Iwona jest barmanką, której mąż służy na libańskiej ziemi.

Jaka była jedna z pierwszych myśli?

„Ale dobrze się czyta”. Bardzo szybko przepadłam i absolutnie nie przeszkadzało mi aż 6 punktów widzenia. Ba, szybko zaczęły się one przenikać, tworząc całość. Wartością dodaną są króciutkie „rozdziały”, ponieważ autorka szybko przeskakuje z bohatera na bohatera – nadając tym samym narracji dużo dynamiki. Czytałam o jednym, ale myślami byłam już przy kimś innym. Byłam zaskoczona, jak dobrą pozycję mam w rękach! Powinnam spać, ale nie miałam najmniejszej ochoty, by odłożyć książkę. Czy to nie najlepsza oznaka dobrej powieści?

Czy otrzymałam swoje upragnione problemy?

I to jeszcze jakie! Dzięki Bogu, Sylwia Trojanowska opisała prawdziwe życie – pełne niesprawiedliwości. Całość podzieliła na 8 części, nadając pierwszej tytuł „Niemal cztery tygodnie do Wigilii”. Ale nie podział jest najważniejszy, a treść. Niektóre wątki były bardziej na poważnie, inne nieco mniej, ale wszystkie w jakiś sposób ciekawiły. Niesprawiedliwość, brak poczucia bezpieczeństwa, strach… To nie była głupiutka książka, traktująca o rzeczach błahych. Wręcz odwrotnie.

Jak wątek świąt?

Przyznam szczerze, że przez długi czas pojawiał się szczątkowo. Ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Było tak, jak powinno być. Nieśpiesznie, by uderzyć tuż przed właściwym terminem. Ponadto treść była tak ciekawa, że wręcz nie myślałam o świętach! Podobało mi się, że grały drugie skrzypce, nie przysłaniając trudów życia codziennego. Ponadto, co ważne, książkę tę można czytać nie tylko w grudniu!!! Tytuł jak i opis sugerują, że najlepiej po nią sięgnąć w okresie świątecznym, aby poczuć magię tych dni… nic bardziej mylnego. Jak już napisałam, święta są na drugim albo nawet trzecim planie. Główną rolę odgrywają problemy ludzkie, czyniąc powieść bardzo dobrą obyczajówką. Można zatem spokojnie czytać ją w marcu czy sierpniu. Będzie równie dobra.

Podsumowując… gorąco polecam pierwszą świąteczną powieść Sylwii Trojanowskiej, ponieważ jest genialna! Nie znajdziecie w niej zbyt dużo zapachu pierniczków ani porządków świątecznych, jednak daje ona nadzieję, wciąga i pozostaje w pamięci. Jest czymś znacznie więcej niż się spodziewałam. Porusza poważne problemy, ale przede wszystkim nie brak w niej autentyczności… a to cenię w książkach najbardziej.

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Wigilijną przystań” i inne książki na Święta znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *