„Super Lunche” autorstwa Karoliny i Macieja Szaciłło to już nie pierwsza książka o jedzeniu autorstwa tej pary. Eksperci od zdrowego żywienia oraz ekologicznego trybu życia za pośrednictwem wydawnictwa Zwierciadło wydali już ponad 10 poradników dietetycznych, regularnie prowadzą kursy, szkolenia oraz warsztaty zdrowego gotowania i medytacji.

„Super Lunche” zawierają ok. 70 przepisów na szybkie dania, których przygotowanie nie powinno zająć więcej niż 30-35 minut. Autorzy ponadto za cel postawili sobie takie dobranie jadłospisów, by posiłki bez problemu można było zapakować i zabrać z sobą np. do pracy. Okładka wskazuje, że przepisy, które się za nią kryją są „zdrowe, ekspresowe, sezonowe”, i bez wątpienia tak właśnie jest.

Świetnym rozwiązaniem, po jakie sięgnęli państwo Szaciłło, jest zaprezentowanie w książce menu podzielonego przez pryzmat pór roku na cztery części. Jest to bardzo praktyczne nie tylko z uwagi na uwzględnienie sezonowych produktów i ich dostępności, ale również z uwagi na naturalne potrzeby naszego organizmu.

Ponadto całe zawarte w książce menu zawiera oznaczenia wskazujące o jakim typie posiłku właśnie czytamy. Literka „L” symbolizuje dania lekkie, „O” cięższe i obfite, „R” oznacza dania zrównoważone. Ważną informacją, której niestety nie wyczytałam nigdzie „na wierzchu” książki, jest fakt, że wszystkie propozycje lunchy są wegańskie lub laktowegetariańskie. Jeśli szukacie propozycji dań mięsnych – to nie jest pozycja dla Was.

Książka, poza krótkim wstępem, paroma praktycznymi poradami etc., rozpoczyna się grupą wiosennych przepisów. Są one dość lekkie, ale i treściwe. Powinny wspomóc naturalne wejście w cykl delikatnego oczyszczania po zimie pełnej cięższych potraw. W menu często pojawiają się kiełki, nowalijki i liczne inne „zieleniny”, które tworzą propozycje obiadowe w postaci m.in. zup, sałatek czy makaronów.

Grupa letnich lunchy uwzględnia fakt, że w tej porze roku nasze zapotrzebowanie energetyczne spada jeszcze bardziej. Jest gorąco i organizm sam daje znać, że ciężkie i gorące dania to nie to, czego obecnie potrzebuje. Tu królują sałaty i sałatki, chłodniki, surowe, warzywne makarony, parowane warzywa z dressingami, dania z wykorzystaniem wychładzających zbóż takich jak np. pęczak.

Jesienne menu „zamyka” okres oczyszczania – pojawiają się w nim dania mające na celu odżywienie organizmu, rozgrzanie i ładowanie akumulatorów. Pojawia się więcej gotowanych i mocniej przyprawionych posiłków. Autorzy usuwają z dań wychładzający nabiał stawiając na rośliny strączkowe, dynie, kabaczki, papryki.

Zimą natomiast dostajemy propozycje pieczonych i delikatnie podsmażanych na niewielkiej ilości dobrego tłuszczu dań. Wracają do łask rozgrzewające, duszone, odżywcze i energetyczne posiłki. Znajdziemy tu zupy, zimowe sałatki na ciepło, sosy, kluski czy makarony.

Czy po tę pozycję warto sięgnąć? To zależy czego szukacie. Zawiera naprawdę dużo urozmaiconych, bezmięsnych przepisów. Jest dobrym źródłem do poszukiwań inspiracji w kuchni, szczególnie, że ciekawych propozycji dań bez użycia białka zwierzęcego wciąż jest niewiele. Czy wszystkie dania da się zrobić w mniej niż 30-35 minut? Nie sprawdzałam jeszcze każdej z zawartych w tej książce propozycji, ale parę razy zajęło mi to jednak więcej niż pół godziny. Ale może to kwestia wprawy…? Natomiast na pewno nie są to dania wymagającego wielogodzinnego stania w kuchni. Przepisy są przeróżne, jak chyba w każdej tego typu pozycji. Jedne przypadły mi do gustu bardziej (jak np. sałata „Ave Cezar” ze szparagami, szybkie curry ze szpinaku i papryki czy Rukola z czarną soczewicą i burakami), inne mniej (pyzy jaglane ze „skrawkami” z wędzonego tofu to zdecydowanie nie mój smak), ale ciekawość zawartych w tej książce kompozycji jest jej naprawdę mocną stroną 🙂

Autorka recenzji: Agnieszka Arciszewska

“Super Lunche” i inne książki kucharskie znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *