Pewnie wielu osobom Hiszpania kojarzy się głównie z plażą, upałami i corridą. Ubolewa nad tym nie tylko autor „Sombremesy”, ale nawet cały naród, który sam się w ten sposób swego czasu wypromował. I rzeczywiście, najczęściej wykupujemy sobie wczasy na Majorce, Wyspach Kanaryjskich czy w Andaluzji, nie dając się skusić na przetarcie rzadziej uczęszczanych szlaków. A przecież ten barwny kraj oferuje dużo więcej niż leżenie plackiem na piasku i łapanie słońca, choć i to sama przyjemność. Hiszpania to jednak też góry, historia, cudowna kultura i przyjaźni ludzie. Jeśli ktoś potrzebował zachęty do odwiedzenia i odkrycia jej licznych walorów, to na pewno znajdzie ją w tej książce.

Mikołaj Buczak jest lektorem hiszpańskiego, bariery językowe mu więc niestraszne. Fakt ten wykorzystują chętnie wszyscy wokół, ciesząc się tym, że ktoś obcy zna ich ojczystą mowę. Otwartość i niezaspokojona chęć do dyskusji to z pewnością atuty tej społeczności. Pewnie z początku szybko zatęsknimy za tym polskim dystansem między ludźmi, ale wierzę w słowa autora, który zapewnia, że choć możemy się poczuć przytłoczeni, po jakimś czasie docenimy mocno prostolinijność Hiszpanów. Nie boją się wyrażać swojego zdania i zwyczajnie mówią, czego chcą. O ile życie staje się dzięki temu prostsze!

Wielu jeszcze rzeczy możemy nauczyć się od tych pełnych poczucia humoru i pozytywnej energii ludzi. Razem z nimi zbić się w grupki, siedzieć z przyjaciółmi w „barze na całe życie”, wsłuchiwać się w język, tak przyjemny dla polskiego ucha i zwiedzać, śmiać się, bawić! Kto w końcu nie chciałby chociaż na chwilę poczuć, czym jest to przysłowiowe „życie jak w Madrycie”.

Urzekła mnie ta książka. Zachwyciła. Buczak ma zdecydowanie talent do pisania, a może po prostu wszystko, co stworzone z pasją tak oddziałuje na innych? Na mnie podziałało na pewno, bo teraz moje serce wręcz rwie się na Zachód, do pięknej i różnorodnej Hiszpanii. Nie jest to jakiś sztampowy przewodnik, ale relacja z perspektywy autora. Jego spojrzenie na ten kraj, którego w żadnej mierze nie idealizuje. Nie, to nie tylko śliczne widoki i bogata kultura, ale też nieznośny hałas i zbytnia poufałość. Tutaj ze wszystkimi jesteś po imieniu, a na bazarze traktują cię jak króla. Jesteś częścią tłumu i możesz się czuć w nim bezpiecznie albo niepewnie. Wiele zależy od nas i naszej postawy. Hiszpania da nam tyle, ile zechcemy z niej wyciągnąć. Próbujmy więc jak najwięcej.

Książka pełna jest anegdot, które zapadają mocno w pamięć. Na spokojnie jest ich tyle, że dałoby się na ich bazie poprowadzić kilka niezłych small-talków. Nie muszę jej też za bardzo wychwalać, bo moim zdaniem sama jest w stanie perfekcyjnie się obronić. U wszystkich zainteresowanych Hiszpanią chociaż w najmniejszym stopniu, czy to ze względu na historię, renomę dobrego miejsca na wakacje, mitologii czy samego języka to powinna być pozycja obowiązkowa. Tak więc mobilizuję wszystkich – kierunek España! Zacznijmy od podróży po papierze, a później, bądźcie pewni, nie trzeba was będzie namawiać do tej w realu. Naprawdę warto dać się porwać i liczę, że kiedyś wspólnie spotkamy się w Hiszpanii. A zatem Hasta pronto i nie zapomnijcie Ptasiego Mleczka!

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Sobremesę” znajdziecie w księgarni online selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *