„Leżała na boku z twarzą wbite w śnieg, lecz gdy kucnął, dostrzegł białko szeroko otwartego oka. Źrenica była dla niego niewidoczna, prawdopodobnie w chwili upadku dziewczyna patrzyła przed siebie, nie miało to jednak większego znaczenia. Żywy człowiek nie wgapia się tak długo nawet w najbardziej interesujący obiekt”. Mogłoby się wydawać, że Bystrzyca Wielka jest małą i spokojną miejscowością, w której po zakończeniu sezonu turystycznego nie dzieje się nic wartego uwagi, ale to właśnie tu dochodzi do straszliwej tragedii. Śmierć młodej dziewczyny wstrząsa okolicznymi mieszkańcami i budzi ciekawość nieustępliwej pani detektyw – Dionizy Remańskiej. Wydana na początku 2020 roku „Wioska kłamców” zapoczątkowała serię kryminalną, która cieszy się niesłabnącą popularnością. W „Więzach krwi”, „Piątym przykazaniu” i „Mieście głupców” Hanna Greń udowodniła, że poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzi, a teraz w ręce czytelników trafia już piąty tom cyklu – „Śmiertelna dawka”.

Dioniza Remańska „jest niecierpliwa i kieruje się impulsami. Łatwo ją wkurzyć, a wtedy potrafi zbluzgać od ostatnich. Ale nie umie pielęgnować urazy i ma dużo zrozumienia dla ludzkich błędów”, a bohaterowie „ Śmiertelnej dawki” popełniają ich co niemiara. Kiedy w Bystrzycy Wielkiej zostaje znalezione ciało Klaudyny Poloczek, policja po szybkim śledztwie uznaje, że nastolatka popełniła samobójstwo. List pożegnalny nie pozostawia wątpliwości, że dziewczyna postanowiła targnąć się na własne życie i przedawkowała narkotyki, ale w taką wersję wydarzeń nie wierzy siostra zmarłej. Do Bystrzycy Wielkiej udaje się Robert Gredtke. Jego pojawienie się wywołuje ostrą reakcję miejscowych policjantów, którzy nie życzą sobie, żeby ktoś węszył na ich terenie i rozgrzebywał zamkniętą już sprawę. Ciężar przeprowadzenia dyskretnego dochodzenia spada więc na barki Dionizy Remańskiej . Pani detektyw postanawia udawać kuzynkę miejscowej nauczycielki, ale w Bystrzycy Wielkiej, do której z powodu szalejącej pandemii i ograniczeń w przemieszczaniu się przestali przyjeżdżać turyści, pojawienie się atrakcyjnej kobiety zadającej niewygodne pytanie nie pozostanie niezauważone.

Diona po raz kolejny prowadzi dochodzenie w małej miejscowości, której mieszkańcy skrywają mroczne sekrety i nieufnie odnoszą się do obcych, bo wychodzą z założenia, że brudy trzeba prać we własnym domu. Znowu mamy tajemniczą śmierć, której niejasne okoliczności już na pierwszy rzut oka wzbudzają uzasadnione podejrzenia, a jednak w „Śmiertelnej dawce” czegoś mi zabrakło. Może szybszego tempa? Albo dodających smaczku historii elementów nadprzyrodzonych, które autorka tak umiejętnie wplatała w fabułę wcześniejszych tomów? Lektura momentami mi się dłużyła, chociaż sama zagadka jest ciekawie pomyślana. Punktem wyjścia jest rzekome samobójstwo młodej dziewczyny, która – jeżeli wierzyć jej najbliższym – nie miała żadnego powodu, by odebrać sobie życie. Ale przecież „każdy ma swój indywidualny próg wytrzymałości i to, co dla jednego jest jedynie lekkim dyskomfortem, innego może złamać, całkowicie pozbawić chęci życia”. Czy zatem poszło do przestępstwa? Na jaw wychodzą kolejne niepokojące okoliczności, a na pierwszy plan wysuwa się problem stalkingu i niezrozumienia, z jakim spotykają się osoby padające jego ofiarą.

„Tak to już z nami jest, że im więcej grzeszymy, z tym większą gorliwością tępimy podobne grzechy u innych. Całkiem tak, jakbyśmy uważali, że poprzez pokutę zadaną innym zyskamy odpuszczenie naszych własnych przewin”. Cieszyłam się na kolejne spotkanie z Dioną Remańską, ale „Śmiertelna dawka” okazała się najsłabszym tomem serii. Książka nie wzbudziła we mnie takich emocji jak wciągające „Piąte przykazanie”, ale mam nadzieję, że to tylko chwilowy spadek formy i kolejna część będzie znacznie lepsza.

Książki kryminalne kupicie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *