Z powieściami obyczajowymi tak to już jest, że corocznie powstaje ich masa, a my po raz kolejny spotkamy się ze znanymi nam motywami i typami bohaterów. Do grona pisarek zajmujących się tą dziedziną literatury dołączyła już lata temu Natalia Sońska. Jej wyróżnikiem zazwyczaj są piekące postaci kobiece, które pomiędzy sernikiem a szarlotką poznają mężczyznę swojego życia. Tym razem czeka nas jednak mała odmiana!

Główną bohaterką jest Jagna, uprzejma pani psycholog, kochająca góry i mocno spragniona miłości. To akurat ta schematyczna część książki, która raczej nikogo nie zaskoczy. Nie chcę tu marginalizować potrzeb Jagny, ale jednak trudno mi uwierzyć, że tak bardzo pragnie, aż odnajdzie ją jej książę z bajki, skoro nie wychodzi zbyt często na spotkania towarzyskie i ma problem z rozmową z przedstawicielami płci przeciwnej. Choć jej kariera się rozwija, a wsparcie rodziny nie słabnie, kobieta czuje się samotna i wybrakowana. Jej wyjazd do babci zmienia jednak wszystko.

Najpierw pojawia się przedstawiciel medyczny, który już od jakiegoś czasu próbował zwrócić na siebie uwagę Jagny. Zwykle rzucał w jej obecności jakieś frazesy, więc więź między nimi rozwija się dość powoli i żmudnie, ale przynajmniej nie można odmówić mu konsekwencji. Mężczyzna zaproponował, że podwiezie młodą psycholog do Zakopanego, gdzie miała spędzić urlop. Ta po krótkim zastanowieniu się zgodziła i w ten sposób dała mu szansę na zbliżenie się do niej.

Po dotarciu na miejsce Jagna szybko zapomina o przystojnym handlowcu, bo jest zajęta zajadaniem konfitur i chodzeniem po szlaku. Dodatkowo odnawia znajomość z dawnym kolegą ze szkoły, który nie opuścił rodzinnych terenów. Łączy ich pasja i uwielbienie dla Tatr, więc miło spędzają czas w swoim towarzystwie. Tym sposobem do akcji wkracza potencjalny kandydat numer dwa na faceta dla Jagny.

Chciałabym powiedzieć, że autorka sprytnie zmyliła tropy i zakończenie mną zamiotło, ale niestety – niczego innego spodziewać się nie mogłam. Liczyłam na więcej, skoro koło głównej bohaterki zakręcił się więcej niż jeden mężczyzna. Potrzebowałam jakichś większych rozterek, a tymczasem od pewnego momentu jest jasne, jaki będzie finał tej historii. Z jednej strony mamy formalistę w garniturze, który cały czas jest w rozjazdach i poza środkiem transportu ma niewiele do zaoferowania spragnionej czułości góralce. Z drugiej mamy miłośnika Tatr, ciepłego i porządnego, szanującego tradycje i będącego zawsze na miejscu dawnego przyjaciela. Wybór pomiędzy nimi nigdy nie był trudny.

Książka sama w sobie nie jest długa, bo ledwo przekracza trzysta stron. Ma to swoje zalety, bo w końcu od obyczajówek oczekujemy raczej zwięzłości. W zasadzie to sama akcja dopiero od połowy lekko nabiera prędkości. Wcześniej głównie czytamy o zachwytach Jagny nad górami, Zakopanem i babciną kuchnią. I mimo wszystko ta część jest nawet lepsza. Reszta wydaje się być napisana na siłę, a na ostatniej stronie ma się poczucie, że ta historia od początku do niczego konkretnego nie zmierzała. Mam wrażenie, że Natalia Sońska tworzy kolejne cykle już „machinalnie” i próbuje zaskoczyć nas wątkami, które widzieliśmy już setki razy. Nie znaczy to, że to zła książka. Zwyczajnie niczym nie wyróżnia się z tłumu i sama autorka ma na swoim koncie lepsze pozycje. Jednak jeśli ktoś jest fanem jej prozy, to „Słuchaj głosu serca” idealnie uzupełni jego kolekcję.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

„Słuchaj głosu serca” i inne książki Natalii Sońskiej znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *