Prom to bezpieczny środek transportu. Bardzo bezpieczny. Wystarczy rzucić okiem na statystyki.  Co prawda czasami dochodzi do tragicznych w skutkach wypadków, ale generalnie pasażerowie mogą się nie stresować, wchodząc na pokład tego imponującego statku  – z prawie stuprocentową pewnością dopłyną do celu swojej podróży: szybko, sprawnie i w komfortowych warunkach. A przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki Leszek Herman nie wyprowadził mnie z błędu. To zastanawiające, że „Sieci widma” zostały wydane pod patronatem medialnym Unity Line – prężnie rozwijającego się operatora promowego na rynku bałtyckich przewozów. Nie wiem, jak innych czytelników, ale mnie czwarta powieść w dorobku autora skutecznie zniechęciła do pływania promem.

Ósmy czerwca, upalny piątek. Na drodze krajowej nr 6 rozrywają się dantejskie sceny. W korku stoją setki samochód, a kierowcom i pasażerom zaczynają puszczać nerwy.  Niektórzy z nich spieszą się na odprawę, bo w planach mają nocny rejs ze Świnoujścia do szwedzkiego  Ystad, a prom na nikogo nie będzie przecież czekał. Na Terminalu praca wre i wydaje się, że po raz kolejny wszystko pójdzie zgodnie z planem, ale podczas załadunku ładowni dochodzi do niegroźnego wypadku. Niefortunne zdarzenie z udziałem ciężarówki uruchamia ciąg zdarzeń, w wyniku którego zagrożone zostanie życie wielu osób.

Niedawno miałam okazję przeczytać trzeci tom serii Seditum pt. „Biblia diabła”, w którym poznałam architekta Igora Fleminga oraz dwójkę jego przyjaciół – Johanna i nieustępliwą dziennikarkę Paulinę Weber. I właśnie ta ostania odgrywa kluczową rolę w rozwikłaniu zagadki kryminalnej, stanowiącej oś powieści, chociaż swoje dochodzenie prowadzi ze Szczecina. Tym razem jest wspierana przez kolegę z redakcji – Piotra. Muszę przyznać, że na początku denerwowały mnie przeskoki w czasie i przestrzeni. O ile historia pasażerów promu wciągnęła mnie od pierwszych stron i koniecznie chciałam widzieć, co będzie dalej, o tyle wątek dziennikarskiego śledztwa Pauliny jakoś szczególnie mnie nie zainteresował. Wydał się naciągany. Tak naprawdę „Sieci widma” to dwie odrębne historie, które w zaskakujący sposób zazębiają się pod koniec książki. Pierwsza – „morska” – okazała się znakomita! Doceniam pracę autora włożoną w zgłębienie wszystkich zagadnień związanych z przeprawami promowymi. Przez chwilę poczułam się tak, jakbym sama podróżowała z bohaterami i raz po raz gubiła się w labiryncie pokładowych korytarzy. „Sieci widma”, podobnie jak poprzednie powieści Leszka Hermana, to prawdziwa kopalnia ciekawostek. Sięgnijcie po nią, jeżeli chcecie się dowiedzieć, dlaczego wilki morskie, przybywając na lądzie robią wielkie kroki, przekraczać prób łazienki, i stoją „na rozstawionych szeroko nogach, gdy za oknem w kuchni zaczyna wiać wiatr”, czym są tytułowe sieci widma, i dlaczego typ promu, którym płyną bohaterowie nazywany jest „ro-ro”. Niestety druga część książki – „lądowa” – wypada o wiele gorzej. Brakuje jej dynamiki i rosnącego ze strony na stronę napięcia. Może dlatego, że jest zdecydowanie za długa? Nie zapałałam sympatią do Pauliny, rozbudowane dialogi w redakcji nie wnosiły niczego do opowieści i zwyczajnie nudziły. Nie zmienia to jednak faktu, że całość czytało się całkiem przyjemnie, bo „Sieci widma” to trochę sensacja, trochę książka przygodowa, trochę powieść obyczajowa.

Jak przystało na prawdziwego szczura lądowego, od wczesnego dzieciństwa cierpiącego na chorobę morską i unikającego jak ognia wszelkich jednostek pływających, uwielbiam powieści, których akcja rozgrywa się podkładzie statku.  Szczególnie jeżeli płynie on po zdradliwym Morzu Bałtyckim, bo „pogoda na Bałtyku potrafiła zmienić się radykalnie nawet w ciągu godziny. Cicho, cicho, morze jak stół, a nagle fale rosły do kilku metrów i zaczynały wściekle obijać się o burty”. O wiele przyjemniej się o tym czyta, niż przeżywa na własnej skórze. „Sieci widma” to ciekawa propozycja na długie zimowe wieczory. Książka przypadnie do gustu nie tylko wilkom morskim, ale też miłośnikom thrillerów i książek sensacyjnych, o ile w najbliższym czasie nie mają oni w planach podróży promem!

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Sieci widma” i inne książki Leszka Hermana znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *