Włochy to kraj, którego kuchnię, język i kulturę kocha niemal cały świat. Każdy jego najmniejszy zakątek zachwyca niezmiennie zarówno miejscowych, jak i turystów. Wśród wspaniałych, przyciągających co roku rzeszę zwiedzających miejscowości, prawdziwą perłą wciąż pozostaje jednak Florencja. Miasto wielkich twórców i tajemniczych legend, po którym oprowadzać nas będzie Katarzyna Nowacka.

W opisie książki już na wstępie dostajemy informacje, że „nie jest to klasyczny przewodnik”. I rzeczywiście, to raczej zbiór różnych anegdot połączony z wymienianiem kolejnych turystycznych atrakcji. Prawdopodobnie „Sekrety Florencji” spotkają się z najcieplejszym przyjęciem ze strony koneserów sztuki i osób żywo zainteresowanych włoską architekturą. Autorka bowiem zabiera nas ze sobą w podróż, wskazując kolejne obiekty i miejsca, które warto jest odwiedzić. Częściowo omawia, co w nich znajdziemy i jakie mity czy historie się z nimi łączą. Dzięki temu czytelnik ani przez chwilę nie stoi w miejscu. Można nawet odnieść wrażenie, że rzeczywiście jest się na wycieczce i z lokalnym przewodnikiem przemierza się kolejne uliczki, słuchając jego opowieści. Stety-niestety płacimy naszemu pilotowi od godziny, więc chcąc nie chcąc musimy się uwijać, żeby zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Trzeba się nastawić na błyskawiczne przeskakiwanie z tematu na temat, bo Katarzyna Nowacka pędzi przez miasto w zabójczym tempie. To też sprawia, że książka jest zwięzła (ma nieco ponad trzysta stron), lecz gdyby chcieć każdą atrakcję dogłębnie opisać, a następnie powstałe dzieło opublikować na świecie zapewne zabrakło by papieru i tuszu do drukarek, a autorce mogłoby nie starczyć życia. Przekonujemy się o tym już podczas analizowania dołączonej mapy miasta, na której mnogość punktów podróży wywołuje u czytającego oczopląs.

Książka składa się z dwóch rozdziałów, z których jeden opisuje Florencję po lewej stronie Arno, a drugi, jak się zapewne domyślacie, to, co możemy spotkać po prawej stronie tejże rzeki. W zasadzie niczym innym te części się od siebie nie różnią. Mimo tego, z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu, bardziej podobał mi się rozdział pierwszy. Możliwe, że w połowie zwyczajnie przytłoczył mnie nawał informacji, kolejnych nazwisk i lokacji. Ale cóż, sama autorka podkreśla, że jedno życie to za mało, żeby w pełni poznać Florencję, więc tym trudniej tak wiele wiedzy na jej temat przyswoić naraz.

Nowacka najwięcej czasu poświęca architekturze miasta. Nie dziwi mnie to, gdyż jest ono pełne zjawiskowych budowli. Kto był i widział, ten wie. Kto jeszcze nie był, niech uwierzy na słowo albo przekona się na własne oczy (a zdecydowanie warto!). Mimo wszystko brakło mi w książce jakichś smaczków z innych dziedzin sztuki i samej historii tej części Włoch. Całe szczęście na końcu mamy dwa mini-rozdziały poświęcone świętom obchodzonym we Florencji i lokalnej kuchni. To zdecydowanie dodało kolorytu temu quasi-przewodnikowi, bo choć trochę przybliżyło mi kulturę i zwyczaje współczesnych mieszkańców, a takiej tematyki zwykle poszukuje w literaturze podróżniczej. Książkę mogę z czystym sumieniem polecić, bo jest napisana w lekkim, przyjemnym dla oka stylu, opowiada ciekawą historię i jednocześnie pozostawia zdrowy niedosyt, co jest podstępnym działaniem autorki, która chce nas zmobilizować do spakowania walizek i ruszenia na wyprawę do wielowiecznego włoskiego miasta, w którym wciąż czuć ducha minionych epok.

„Sekrety Florencji” oraz inne książki podróżnicze znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *