Jedni pisarze stawiają na atrakcyjną formę, inni wolą skupić się na treści książki, ale rzadko zdarza się, żeby oryginalna konstrukcja powieści szła w parze z dopracowaną i wciągającą fabułą. Na szczęście od czasu do czasu zdarzają się wyjątki, do których z całą pewnością należy „Sadie” Courtney Summers. Ten nietypowy thriller psychologiczny nie tylko znalazł się na szczycie listy bestsellerów New York Timesa, ale też został nagrodzony prestiżową nagrodą im Edgara Allana Poe w kategorii „Best Young Adult”. Zaintrygowani? I słusznie! „Sadie” to „historia o rodzinie, o siostrach oraz o przemilczanym małomiasteczkowym życiu Ameryki. Opowieść o tym, jak daleko potrafimy się posunąć, aby ochronić tych, których kochamy… oraz o wysokiej cenie, jaką płacimy, kiedy poniesiemy porażkę”.

Cold Creek. Maleńka amerykańska miejscowość, w której „wiedzie się życie na takim poziomie, ponad który chcemy się wzbić, kiedy dorośniemy – jeżeli tylko urodziliśmy się dość szczęśliwie, by w ogóle mieć jakiś wybór”. Ludzie żyją tam z dnia na dzień, utrzymują się z zasiłków albo słabo płatnych, dorywczych zajęć, a kto ma trochę oleju w głowie marzy, żeby jak najszybciej z niej wyjechać i nigdy do niej nie wrócić.  Tak jak rezolutna, dojrzała jak na swój wiek Sadie  i jej młodsza siostra Mattie. Dziewczyny dorastają bez rodziców, w nędznej przyczepie kempingowej, wspierane jedynie przez przyszywaną babcie. Kiedy Mattie zostaje zamordowana, z miasteczka znika Sadie. Jej tropem podąża dociekliwy dziennikarz, który za wszelką cenę chce się dowiedzieć, dlaczego starsza z sióstr przepadła bez śladu.

Na czym polega wyjątkowość „Sadie”? Autorka szatkuje fabułę, umiejętnie budując przy tym napięcie, powoli odkrywa przed czytelnikiem kolejne fragmenty kryminalnej układanki, które dopiero pod koniec książki układają się w logiczną i zaskakującą całość. Połowa powieści składa się z zapisów kolejnych odcinków radiowego show. Świetnie się czyta całe rozdziały złożone wyłącznie z dialogów – bez zbędnych opisów, dygresji, dłużyzn, tylko najważniejsze informacje i suche fakty. W drugiej części autorka oddaje głos samej Sadie, która bez ogródek i na chłodno informuje czytelnika o swoich zamiarach: „Zamierzam zabić człowieka. Zamierzam zabrać światło z jego oczu. Chcę patrzeć, jak gaśnie. Nie należy odpowiadać na przemoc  przemocą, ale wydaje mi się, że czasami to jedyna odpowiedź”. Dzięki narracji pierwszoplanowej lepiej poznajemy bohaterkę i motywy jej działania. Przed śmiercią Mattie marzyła o lepszym życiu, którego ucieleśnieniem były dla niej kalifornijskiej plaże. Z kolei  Sadie wreszcie pogodziła się z tym, że „dla niektórych przyszłość jest szansą. Dla innych to tylko czas, którego się jeszcze nie zna (…) Nie ma co sobie strzępić języka, żeby próbować ją ochronić. Po prostu trzeba starać się przeżyć, aż którego dnia się nie uda”. „Sadie” autentycznie wciąga. Od początku do końca przejmujemy się losem bohaterów i chcemy jak najszybciej dowiedzieć się, jakie sekrety skrywają.

Przeczytałam już tyle kryminałów i thrillerów, że naprawdę coraz trudniej mnie zaskoczyć. Cieszę się, że Courtney Summers ta sztuka się udała. Autorka nie poszła po najmniejszej linii oporu, nie ograniczyła się do opowiedzenia tragicznej historii dwóch młodych dziewczyn, których życie nie oszczędzało. Klasycznych powieści o zbrodni i zemście znajdziemy w księgarni bez liku.  Zamiast napisać kolejną niewyróżniającą się książkę sensacyjną, autorka postawiła na oryginalność i zrobiła to z wyczuciem  – w przypadku „Sadie” z całą pewnością nie mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *