Jeżeli będziecie mieli okazję przespacerować się lasem w środkowej Brazylii, uważajcie na harpię wielką, która z wyglądu przypomina człowieka w przebraniu. W czasie wakacji u wybrzeży Oceanu Spokojnego nie zaczepiajcie warcabnika, bo w przypływie złego humoru zwymiotuje na was olejem z żołądka. Odwiedzając Ekwador, nie odmówcie sobie przyjemności zobaczenia maleńkiego mieczodzioba – posiadacza imponującego dzioba o rozmiarach przekraczających długość jego tułowia, przez co biedak musi czyścić pióra nogami. I pamiętajcie, że mimo swojej złowieszczej nazwy lelek satanistyczny to bardzo sympatyczny ptaszek. „Ptaki nie znają granic” to fascynująca podróż dokoła świata śladami najrzadszych i najpiękniejszych przedstawicieli ptasiego rodu.

I cóż to była za wyprawa. W ciągu jednego roku kalendarzowego autor odwiedził

Antarktykę, Amerykę Południową, Środkową, Karaiby, Meksyk, Stany Zjednoczone, Europę, Afrykę, Bliski Wschód, większą część Azji, by potem przez Ocenię dotrzeć do Australii. Czterdzieści jeden krajów na siedmiu kontynentach, sto dwanaście przelotów i ponad sto sześćdziesiąt tysięcy pokonanych kilometrów. A wszystko to, by zobaczyć 6042 ptaków w jednym roku kalendarzowym i pobić przy okazji rekord świata. Podobno cała podróż kosztowała go sześćdziesiąt tysięcy dolarów, więc około dziesięciu dolarów za jeden gatunek.

Nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale „naszą planetę dzieli z nami od dwustu do czterystu miliardów pierzastych przyjaciół. To daje około czterdziestu ptaków na każdego człowieka, ciągnących się jeden za drugim aż po krańce Ziemi”. Jest co podziwiać, a ptasiarstwo staje się coraz popularniejszym hobby, nie tylko wśród bogatych mieszkańców Stanów Zjednoczonych i Europy.

Noah Strycker stawia odważną tezę, że „obserwowanie ptaków stanowi gwałtowną reakcją przeciwko technologii. Powrót do natury odpowiada głębokiej, duchowej, ludzkiej potrzebie”, a „terapia na świeżym powietrzu jest przeciwwagą dla nowego, cyfrowego stylu życia”. Sięgając po „Ptaki nie znają granic”, liczyłam na lekturę, w której ptaki grają pierwsze skrzypce, ale książka Strycker to bardziej zapis jego wędrówki ze szczegółowym wymieniem wszystkich ptasiarzy, którzy udzielili mu wsparcia,  i nieprzewidzialnych okoliczności, z którymi musiał się po drodze zmierzyć, niż opowieść o pierzastych stworzeniach. Dlaczego w książce o ptakach ptaki schodzą na drugi plan? Autor wyjaśnia: „dla mnie zobaczenie 5000 gatunków ptaków było swojego rodzaju zabawą, ale prawdziwa przygoda wiązała się z ludźmi, których miałem spotkać, miejscami, które miałem odwiedzić”. Fragmenty, w których ptasiarz czaił się na rzadkie gatunki zależały do najciekawszych. Szkoda, że było ich tak mało. Wolałabym się więcej dowiedzieć o niesamowitych przedstawicielach ptasiej rodziny, ich dziwnych zwyczajach i tańcach godowych,  niż czytać o opóźnionych samolotach, niegodnych zaufania przewodników czy wypadkach drogowych. Jednak mój największy zarzut dotyczy braku zdjęć omawianych ptaków. Czytając o harpii wielkiej, najpiękniejszym na świecie kolibrze, rajskich ptakach, musiałam od razu odkładać książkę, by skorzystać z pomocy wyszukiwarki internetowej.  Rozumiem, że niemożliwe było zamieszczenie ponad sześciu tysięcy zdjęć, ale kilka bardzo uatrakcyjniłoby lekturę. Na końcu tej naprawdę ładnie wydanej pozycji znajdziemy za to listę zaobserwowanych przez byłego już rekordzistę gatunków, bo wynik 6042 został pobity w 2016 roku i wynosi obecnie 6852. Może stanie się ona inspiracją dla kolejnego śmiałka?

„Ptaki nie znają granic” to tak naprawdę książka podróżnicza, w której autor opisuje swoją drogę do pobicia rekordu świata w liczbie zaobserwowanych ptaków w ciągu jednego roku kalendarzowego, jednak przedstawiciele ptasiego rodu zostają w niej zepchnięci na drugi plan, co było dla mnie sporym rozczarowaniem. Pierwsze skrzypce w opowieści o niezwykłej wyprawie gra sam autor – Noah Strycker, postać z całą pewnością ciekawa i nietuzinkowa, ale jednak nie mogąca się równać z przerażającymi małpożerami, pięknymi andotanagerami złotymi, ogromnymi kazuarami hełmiastymi czy kusodrwalami żałobnymi.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Ptaki nie znają granic” i inne ciekawe książki znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *