Cathy Cassidy powraca z drugim tomem cyklu BOMBOnierki, który nosi tytuł „Piankowe niebo”. Mamy zatem szansę ponownie odwiedzić wiktoriański dom oraz jego mieszkańców. Tym razem pierwsze skrzypce gra Skye, choć tak naprawdę robi to jej siostra bliźniaczka – Summer. To właśnie Summer jest tym słońcem, w którego blasku grzeje się Skye. A w zasadzie należy wspomnieć o cieniu, bo nasza główna bohaterka czuje się zwyczajnie gorsza. Życie w czyimś cieniu nie jest dobre, ani wskazane. Dlatego gdy do rąk Skye trafia coś, co może być tylko jej, 13-latka nabiera wiatru w żagle.

Trochę obawiałam się powrotu do świata BOMBOnierek. Bałam się, że będzie mnie mdlić od wylewającej się ze stron słodyczy, i że nie poczuję tego czegoś, co przy pierwszym tomie. Niesłusznie. Bardzo szybko poczułam spokój i odprężenie. Nie należę już do młodzieży, zatem ta książka nie jest skierowana do mnie, jednak podobała mi się. Zwłaszcza, że historia rozpoczęła się od przygotowań do Halloween. Potem było coraz lepiej. Wkradł się niepokój i przeszłość, która rzuciła się cieniem na całą resztę.

I to jest jednocześnie szczegół, który odróżnia od siebie obydwa tomy. Pierwszy jest przepełniony słodyczą, a drugi nafaszerowany powagą i tajemnicami. Jest znacznie dojrzalszy. Skye jest bohaterką z problemami, ale co ważne, nie jest typową nastolatką. Nie szaleje po sklepach, nie piszczy na widok nowych butów i nie przepada za dziewczyńskimi pogaduszkami. Jest jakby poziom wyżej. Jakby ktoś pozbawił ją różowych okularów i uspokoił hormony. I bardzo mi się to podobało. Jeszcze ten element paranormalny, który tyczył się tylko jej… Dla mnie była postacią bardzo wyraźną i chciałabym ją poznać naprawdę. Nie spodziewałam się, że będę czytać aż z takim zainteresowaniem! Skye sprawiła, że mam ochotę na więcej.

Co się zaś tyczy całości, autorka ponownie posłużyła się lekkim piórem, ale tym razem kreśląc świat bardziej realny. O ile „Wiśniowe serce” było przesłodzoną do granic możliwości opowiastką, tak „Piankowe niebo” przedstawia sytuacje, które mogłyby mieć miejsce naprawdę. Jednocześnie trzeba wspomnieć, iż nie jest to pozycja odkrywcza ani szalenie ambitna. Na mnie wywarła bardzo dobre wrażenie i chętnie przeczytam kolejny tom. Ba, chciałabym to zrobić już teraz!

Nie mogę jednocześnie nie wspomnieć o wartości dodanej, czyli przesłaniu. Nie jest jakoś mocno wyeksponowane, jednak osoba Skye i jej otoczenie mimowolnie dają do myślenia. Zmuszają do refleksji i mam nadzieję, że wielu wyniesie z tej książki cenną lekcję. Już teraz się zastanawiam, czy kolejne tomy będą podobne. Czy i one skłonią do refleksji, a nawet zmian.

„Piankowe niebo” to opowieść o byciu w cieniu i próbie spojrzenia w słońce. Przedstawia losy znacznie dojrzalszej jak na swój wiek dziewczyny, która próbuje zrozumieć pewne niespotykane zjawisko, ale nie tylko. To przyjemna, choć jednocześnie nieco „gorzka” lektura. Idealna na wieczór lub dwa. Lekka, zabawna, ale i poważna. Jeśli miło wspominasz „Wiśniowe serce”, koniecznie po nią sięgnij!

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Piankowe niebo” i inne książki dla dzieci i młodzieży znajdziecie w księgarni selkar.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *