W tym roku święta są wyjątkowe, ale niestety w negatywny sposób. Czasy pandemii to czasy wielu zmian oraz wyrzeczeń. Dlatego też tym chętniej sięgam po książki, w których wszystko wydaje się normalne. Biały puch otula ziemię, w kuchni trwa wielkie gotowanie, a najważniejsza kolacja w roku odbywa się w towarzystwie najbliższych, którzy bez obaw łamią się opłatkiem i obdarowują prezentami. Dokładnie jedną z takich książek zdawała się być „Odrobina magii” Agnieszki Olejnik. Powieść o wielu bohaterach, dlatego zamiast kreślić fabułę, pozwolę sobie przedstawić każdego z osobna, opisując zwięźle w kilku słowach.

Grudzień 2020

Kot – bez dachu na głową, ale z wolą przetrwania.

Zosia – dziewczyna, która zamiast pierścionka zaręczynowego usłyszała: „formuła nam się wyczerpała”.

Kosma – projektant wnętrz, który marzy o wydaniu własnej powieści.

Jadwiga – samotna wdowa, która bardzo chciałaby polepszyć kontakt z synem.

Marek – syn Jadwigi, a zarazem wdowiec, który stracił sens życia wraz ze śmiercią żony.

Klara – właścicielka studia kosmetycznego, która lada moment uświadomi sobie coś bardzo istotnego.

Z Agnieszką Olejnik nie miałam jeszcze okazji się „spotkać”, a bardzo mnie zaintrygowała. Przede wszystkim na płaszczyźnie kreślenia bohaterów. Zostali oni bowiem tak przedstawieni, jakby żyli naprawdę. W moim oczach byli pełnowymiarowi. Autentyczni. Co ważne, bardzo szybko poczułam do nich sympatię i chciałam poznawać coraz bardziej. Jednocześnie miałam z tyłu głowy, że losy wszystkich w pewnym momencie się przetną. Czułam to. Zresztą autorka tego nie ukrywała. Ale to wcale nie psuło radochy z czytania.

Kolejnym moim spostrzeżeniem było zwrócenie uwagi na dynamikę akcji, która była bardzo przyjemna. Całość składa się bowiem z króciutkich fragmentów, naprzemiennych punktów widzenia. Czytelnik jest tym samym poinformowany lepiej niż postacie książki. Wie znacznie więcej, co daje mu niejaką przewagę – zdarzało mi się w myślach podpowiadać co niektórym, by podjęli taką a nie inną decyzję. Rzecz jasna, różnie bywało z posłuchem.

Ale najważniejsze było dla mnie poczucie spokoju. Choć to żadne wybitne dzieło, poczułam wewnątrz siebie szczęście. Ciężko mi to opisać, niemniej czytanie o tych postaciach było dla mnie bardzo przyjemne. Jakbym trafiła do miejsca, gdzie od dłuższego czasu chciałam dotrzeć. Być może miały na to wpływ święta, które w tym roku są znacząco odmienne. Być może tu jest pies pogrzebany, bo te książkowe są bardziej normalne. Ale i też nie do końca. Tak czy siak, towarzyszenie bohaterom sprawiło mi wiele radości.

Czy są jakieś minusy? Dla mnie nie. Każdy czytelnik oczekuje czegoś innego, ale ja zostałam pozytywnie zaskoczona. Odpowiadali mi bohaterowie, tempo akcji oraz cała fabuła, która sprytnie, coraz bardziej zbliżała do siebie poszczególne jednostki. Jest to zarazem książka, którą można przeczytać również po świętach. Zasadniczo chodzi w niej nie o samo świętowanie, a relacje międzyludzkie. Agnieszka Olejnik skupiła się na wewnętrznej przemianie oraz problemach. Coroczne zasiadanie przy wspólnym stole to bardziej pretekst, tło.

„Odrobina magii” to książka, którą na pewno będę wspominać. Choć jest dość mocno przewidywalna, przekonuje do siebie szczerością i autentycznością. Mało tego, zachęca do podróży po własnych wspomnieniach – nie tylko tych dotyczących świąt. Jednocześnie uczy, że pozory mylą i warto pomagać. Ale co najważniejsze, wywołuje ciepłe uczucia, a to ważne nie tylko w okresie świątecznym. Polecam!

“Odrobinę magii” i inne książki Agnieszki Olejnik znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *