„Ufam, że książką tą porozciągasz się na różne strony różnych przestrzeni ciebie i twojego życia. Pomoże ci ona zadać sobie wiele niewygodnych pytań, które świadomie lub nieświadomie pewnie do ciebie już pukają. Nie zostawi cię samego na pustkowiu, choć pomoże ci na pewno zaprzyjaźnić się również ze swoim cieniem i pewnie z wewnętrzną samotnością.” – tymi słowami zwraca się do nas Grzegorz Pawłowski w swojej nowej książce „Oddech w związkach”.

Zapewne wielu, słysząc ten tytuł, połączą go z czymś na kształt poradnika o tym, jak tworząc z kimś relacje, dać mu odpowiednio dużą dawkę przestrzeni tak, by go nie zdominować i nie sprawiać, by czuł się przytłoczony, osaczony. Faktycznie, takie skojarzenie nasuwa się jako pierwsze, jednak to nie do końca o tym jest ta książka. Tu tytułowy oddech nie jest jedynie metaforą, ale też clue treści. Bo to właśnie o oddychaniu – o tym jak, kiedy i z kim – traktuje dzieło Pawłowskiego.

Czy to na samym wstępie, czy to jako wstawki poprzedzające poszczególne części, mamy do czynienia z przedmowami autora, w których zarysowuje nam, czego mamy się spodziewać na najbliższych stronach, na co winniśmy zwrócić uwagę i po co konkretny dział powstał. Pawłowski zachęca nas do wyrywkowego korzystania z jego książki. Zamiast brnąć przez nią, lepiej losowo przeglądać fragmenty. Przemawia za tym fakt, że w środku znajdziemy mnóstwo ćwiczeń oddechowych, które mają u nas wywołać określone skutki. A kiedy jedno ćwiczenie trwa od kilku do kilkudziesięciu minut, to czytanie wszystkiego po kolei mogłoby nas zniechęcić lub znudzić. Rzeczywiście poradnik zdecydowanie lepiej sprawdzi się u osób cierpliwych, choć oczywiście i dla mniej spokojnych znajdą się w środku porady, jak zwolnić swój puls i powiększyć swoją harmonię z otaczającym światem.

Całość podzielono na trzy części, dosyć ładnie, choć monotonnie zilustrowane. Noszą one tytuły kolejno: „Związek z samym sobą”, „Partnerski związek miłości” oraz „Tantryczna podróż poprzez związek”, każdy poświęcony nieco innej płaszczyźnie bliskiej relacji z drugą osobą. Treść podana jest w jasny i klarowny sposób, łatwo odnaleźć się w nowej terminologii. Z początku wiele nazw i ćwiczeń wydaje się bardzo podobne do siebie i rzeczywiście – łączą się i uzupełniają, jednak drobne zmiany wpływają na skutki, jakie nasza medytacja wywołuje.

Autor od początku zaznacza, że nie każdy jego pogląd do nas trafi. Nie chce on wpływać na nasze postrzeganie świata w sposób inwazyjny. On tylko pokazuje nam drzemiący w nas potencjał i to, jak możemy go wydobyć, a to my sami decydujemy, czy z jego rad skorzystamy. Najważniejszym krokiem jest danie im szansy i otworzenie się na „nowe”. To, co zostało w książce kilkakrotnie podkreślone to to, że warto spróbować, rozwijać się, poszerzać swoje horyzonty. Przemawia za tym kilka trudnych do zaprzeczenia faktów, a mianowicie: oddychanie jest darmowe, każdy może sobie na nie pozwolić, ma na nie czas i nie wymaga od niego żadnych nakładów siły, a jedynie cierpliwości, przy czym stanowi w naszych rękach (i płucach) potężne narzędzie, z którego potencjału nawet nie zdajemy sobie sprawy. Mając przy sobie tak poważny oręż, aż żal nie wypróbować choć kilku losowych porad i sprawdzić, czy coś się w nas odmieni.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Oddech w związku” znajdziesz w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *