Zbliża się Sylwester a wraz z nim Wielki Bal Ducha Gór w Karpaczu, na który ściągnie cała śmietanka towarzyska kraju a także kilku szczęśliwców, którym uda się zdobyć bilety. Dla tych farciarzy przewidziano osiem podwójnych zaproszeń i dzięki temu właśnie otrzymaliśmy tyleż wspaniałych, nastrojowych historii. Projekt przeszedł chyba najśmielsze oczekiwania samych twórców, bo wszyscy autorzy nie dość, że utrzymali wysoki poziom swoich opowiadań, to jednocześnie perfekcyjnie odnaleźli się w narzuconej narracji. Każdy pisarz dał z siebie, ile mógł i tak oto powstała wybitna opowieść, niby podzielona a mimo to wciąż spójna i zachwycająca.

Choć wszystkie drogi prowadzą pod Śnieżkę, to tak naprawdę sam bal jest jedynie pretekstem, tłem dla pełnych emocji, śmiechu i czasem nawet wzruszeń losów kolejnych postaci. Poznamy kilka par, a wśród nich szczęśliwe i zgrane małżeństwo, obudzoną po latach miłość, uciekających nastolatkę i starszego pana oraz wiele, wiele innych. Dla nich wszystkich impreza sylwestrowa okazała się szansą. Na nowe życie. Na zmiany. Na zerwanie z przeszłością. Choć każdy z autorów ma swój niepowtarzalny styl, to wszystkich czyta się jednakowo przyjemnie. Nikt nie odstaje, choć poszczególne wątki mocno różnią się od siebie.

Im dalej brniemy w kolejne opowiadania, tym bliżej samego wydarzenia jesteśmy. Koniec roku nadchodzi wielkimi krokami. W pierwszym rozdziale planujemy wyjazd, w drugim ruszamy w kierunku Karpacza, w kolejnym meldujemy się w hotelu, a na zakończenie dostajemy piękne podsumowanie, w którym organizatorzy rozpoczynają bal. Razem z bohaterami czujemy zbliżającą się zabawę, wspólnie z nimi ekscytujemy się zapowiedzią jedzenia, muzyki, spotkania śmietanki towarzyskiej. Aż samemu chce się wylosować bilety na tak genialne wydarzenie!

Szczególnie w pamięć zapadło mi opowiadanie „Nudne-cudne” Magdaleny Witkiewicz, która bardzo dobrze odnalazła się w krótkiej formie i sprawnie przedstawiła przyjemną historię, udowadniając, że nie potrzebujemy pościgów i wybuchów, żeby czytać z zainteresowaniem i zastanawiać się, jak będzie wyglądał finał. I też w sumie taki morał ostatecznie dostajemy.

Warte uwagi była też „Ucieczka” pióra Karoliny Wilczyńskiej, bo zawierała w sobie nieco więcej dramatyzmu niż pozostałe historie. Przede wszystkim nie było tu kolejnej pary zakochańców, których jedynym zadaniem byłoby się zejść, dać sobie szansę, otworzyć się na miłość i tak dalej. Zamiast tego serwuje się nam dawkę niezdrowych relacji rodzinnych, pokazuje się różnice między pokoleniami i ich mentalnością i to w sposób nienachalny. Cenię autorów, którzy potrafią zaprezentować obie strony medalu i jednocześnie nie narzucać nam tej subiektywnie „właściwszej”.

Poza wspomnianymi opowieściami powstało oczywiście jeszcze sześć, równie dobrych i angażujących. Pierwszy raz zetknęłam się z prozą niektórych autorów, innych przypomniałam sobie po latach, co do tych mi znanych umocniłam jeszcze bardziej swoją opinię na ich temat. Wszyscy równo mnie oczarowali, nie sposób wymieniać dalej każdego z osobna. Choć mają odmienne style, udało im się zgrać i pociągnąć temat przez kolejne rozdziały. Te osiem drobnych cząstek tworzą całość, nierozłączną i kapitalną. To nie pierwszy tego typu projekt wydawnictwa FILIA, więc tym chętniej sięgnę po wcześniejsze antologie. Pomysł był świetny, równie dobre było jego wykonanie. „Miłość z widokiem na Śnieżkę” to książka rewelacyjna, którą pochłania się aż ZA szybko. Idealna na długie zimowe wieczory i mroźne poranki.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Miłość z widokiem na Śnieżkę” oraz inne książki świąteczne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *