„Idealna rodzina” Lisy Jewell to obietnica nieprzespanej nocy. Wskazują na to cytaty zdobiące okładkę, opis, a także króciutkie rozdziały, które na ogół wskazują na dynamizm. Na dodatek, gdzie się nie obrócić, tam widać same wysokie oceny czytelników. Czy tak wiele osób mogłoby się mylić? Postanowiłam przekonać się osobiście, czy i dla mnie byłaby to uczta dla duszy.

Libby kończy 25 lat, w związku z czym otrzymuje list, w którym mowa o spadku. Dziewczyna jest podekscytowana, ale i potwornie zaskoczona – z dnia na dzień staje się bajecznie bogata. Jednak dom, który dziedziczy ma nieciekawą historię, a co najciekawsze, malutka Libby była jej częścią, choć nie ma prawa tego pamiętać.
Nie jest to idealna książka dla osób, które nie przepadają za dwutorową narracją. Pojawia się ona już od pierwszych stron i początkowo ciężko posklejać, co z czym. Właściwie przez dłuższy czas jest to dość pokręcone. Wątki na pewno kiedyś się połączą, niemniej trudno odgadnąć, w jaki sposób i kiedy. Ale dla mnie czyniło to całość atrakcyjniejszą. Czułam pewnego rodzaju ekscytację, ponieważ pytania mnożyły się w każdym poruszanym wątku. Libby, dziedziczka fortuny, mierzyła się z tajemniczą przeszłością, podczas gdy Lucy, inna główna bohaterka, znajdowała się w bardzo niekomfortowej sytuacji. Jako czytelnik popadałam ze skrajności w skrajność i bardzo mi to odpowiadało.
Jednocześnie autorka bardzo płynnie prowadzi obie akcje, nie marnując czasu na zbędne detale. Troszkę było mi brak bardziej rozbudowanych światów, ale byłoby to kosztem wartkiej akcji, która ma tutaj ogromne znaczenie. To jak z opowieściami budzącymi dreszcze… czasem im więcej detali, tym jest ona mniej przerażająca, mniej atrakcyjna. Tutaj było podobnie. Ograniczona ilość tropów pozwalała na wiele śmiałych teorii, które mnożyły się w mojej głowie. Ale najbardziej byłam ciekawa  jednej, która spajała wszystko w całość. Nie podzielę się szczegółami, ale mogę zdradzić, iż szybko udało mi się znaleźć wspólny mianownik. Jednak znalezienie punktu zaczepiania nie czyniło historii nudnej. Wciąż jeszcze było wiele pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Wciąż bawiłam się bardzo dobrze.
Bo prawda jest taka, że całość jest mocno pokręcona. Oczywiste rzeczy nagle mają drugie dno, a smaczne kąski wychodzą na jaw nawet na ostatnich stronach. Musze przyznać, iż całość została dobrze przemyślana. Lubię takie spotkania z książką, która co rusz zaskakuje. A mało tego, zakończenie jest równie niepokojące! Trochę jak na filmach, gdzie wszystko się wyjaśnia, ale jest jeszcze jedno ujęcie, gdzie aktor patrzy w taki sposób, jakby miał jeszcze mocno napsocić. Tutaj doświadczyłam dokładnie tego samego. ŚWIETNE!
Jak oceniam całość? Bardzo pozytywnie. Mnóstwo sekretów, manipulacji i wartkość akcji, którą bardzo sobie cenię w tego typu historiach. Było wszystko. Nie dziwię się, iż ta powieść zbiera lawinę pozytywnych ocen i sama również taką wystawię. Ba, będę wręcz polecać! Ale nie tylko jako rozrywkę, ale też jako przestrogę. Manipulacja w obecnych czasach ma się świetnie i obecna jest na każdym kroku. Wystarczy gorszy dzień, słabszy okres w życiu czy niewiedza i można stracić nawet wszystko.
„Idealna rodzina” naprawdę wciąga i ciężko się od niej oderwać. Jednocześnie mocno przeraża, bo takie historie przecież dzieją się naprawdę. Ale o tym rozmyśla się dopiero po zakończeniu. Dociera do człowieka, jak łatwo przejąć kontrolę nad innymi i odebrać im normalność.

Gorąco polecam, bo ta książka to petarda. Życzyłabym sobie trafiać na same takie. Dynamiczne, naszpikowane zagadkami, budzące niepewność, a w tym wszystkim wielce prawdziwe. CZYTAJCIE!

“Idealną rodzinę” oraz inne książki kryminały znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Daria Łapa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *