Na początku lutego w kinach zrobiło się gorąco za sprawą filmu erotycznego, na podstawie bestsellerowej książki autorstwa Blanki Lipińskiej – „365 dni”. Okrzyknięta najbardziej kontrowersyjną polską ekranizacją jeszcze przed premierą, mającą otwierać oczy na prawdziwe pragnienia kobiet i wyzwolić je od seksualnej nudy. Polska odpowiedz na „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Odważny, nowatorski, nakręcony z rozmachem obraz, jakiego jeszcze w Polsce nie było, jak obiecała autorka książek, która pilnowała produkcji od początku do końca. Czy się udało?

Laura Biel, główna bohaterka grana przez Anne-Marie Sieklucką, wyjeżdża z ówczesnym chłopakiem i zaprzyjaźnioną parą na Sycylię, świętować swoje urodziny. Tam zostaje zauważona przez przystojnego Massimo, w tej roli Michele Morrone, który pragnie jej tak silnie, że postanawia ją porwać i uwięzić. Ten romantyk okazuje się szefem sycylijskiej mafii, który kilka lat wcześniej w efekcie wypadku miał wizje, w których widział dziewczynę wyglądającą jak Laura i oszalał na jej punkcie. Don Massimo daje jej 365 dni na pokochanie go, jeżeli tak się nie stanie, zwróci jej wolność. Włoch nie zamierza wycofać się z postawionej pod groźbą propozycji, więc dziewczyna, po wstępnych oporach i próbach uwolnienia, wykorzystuje sytuacje, w której się znalazła.

Dialogi w filmie nie należą do najlepszych. Dość skromne, czasem ich zadaniem jest, nie treść, a tworzenie przerwy między scenami. Najlepiej wypadają rozmowy między Olgą i Laurą, głównie dzięki tej pierwszej. Massimo mówi po włosku, Laura po polsku, między sobą rozmawiają po angielsku. Bardzo sensowne zagranie, ale wychodzi różnie. Czasem lepiej, czasem gorzej. Warto w kolejnych częściach popracować nad naturalnością i dopracować te kwestie. Dobrze, że nie wszyscy mówią w jednym języku, ale są momenty, w których wypowiedzi brzmią sztucznie i są trochę drewniane. Trudno stwierdzić czy to wina aktorów, czy tekstu, który dostali. Duża szansa, że i jedno i drugie. Sporo scen kręcono na Sycylii, a to gwarantuję ładne widoki. Zdjęcia w wykonaniu Bartosza Cierlicy są bardzo dobre i łatwo się zachwycić krajobrazem. Muzyka nie jest wybitna, ale pasuje do konwencji filmu. Główna piosenka promująca zaśpiewana jest przez aktora grającego główną rolę.

Korzystnie, do głównej roli zaangażowano Włocha, przez co jego postać jest bardziej autentyczna. Laura nie jest naiwną i zauroczoną dziewczyną, ale ma coś do powiedzenia i jej bohaterka jest dość charakterna, choć grana trochę sztywno i ostrożnie. W związku z tym, że to debiut, jest nadzieja, że się jeszcze rozkręci i będzie bardziej uwodzicielska, bo są momenty, w których tego brakuje. Najmocniejszym punktem jest postać Olgi, przyjaciółki głównej bohaterki, zagranej przez Magdę Lamparską. Sceny, w których się pojawia, mają więcej energii niż sceny między pozostałymi bohaterami. Świętnie zagrana postać lekko nieobliczanej i szalonej dziewczyny, która troszczy się o swoją przyjaciółkę, przy czym jest bardzo konkretna, szczera i zabawna. Lamparska dobrze wygląda i swoją charyzmą kradnie każdą scenę, w której się pojawia.

Sceny erotyczne, które miały rozpalić pożądanie, zostały okaleczone nie najlepszym montażem i biedną reżyserią. Zdarza się, że scena, która ma być podniecająca i przedstawić chemię między bohaterami nie ma momentu kulminacyjnego. Niektóre cięcia są gwałtownie i można odnieść wrażenie, że zamiast namiętności próbowano pokazać jak najwięcej pozycji i wykorzystać jak najwięcej miejsc, co tworzy ujęcia bardzo teledyskowe. Napięcie ucieka nie tylko w scenach erotycznych, ale też w gangsterskich. To, co miało być główną zaletą filmu, czyli mocne i wyuzdane sceny są kręcone albo z bezpiecznej odległości, albo w kadrze pojawia się element, który coś jednak zasłania. Sporo jest nagości i seks jest różnorodny, ale nie jest nowatorski. Ruchy kamery, z jakiegoś powodu w pewnym momencie podążają za ruchami aktorów i to wygląda komicznie. Reżyserią zajmowała się Barbara Białowąs, ale są sceny, w których można odnieść wrażenie, że jej zabrakło. Równie często, co sceny erotyczne, widzimy Laurę robiącą zakupy, przymierzającą stroje, czy wybierającą buty. Autorka książki przyznała, że kwestie związane z modą były dla niej ważne i sumiennie na planie ich pilnowała. Stąd ujęcia, które mają na celu nie tylko pokazanie aktorów, ale też części garderoby, a przy okazji mamy tutaj wyraźny product placement.

Film jest momentami schematyczny i bardziej skierowany do kobiet. Składa się na to wątek romantyczny, jeśli można nazwać tak uczucie wywodzące się z porwania i przetrzymywania bohaterki, sekwencje zakupów i przymiarek i obsadzenie w roli głównego bohatera przystojnego Włocha. Mafijnych porachunków jest niewiele, pojawią się, ale mają na celu bardziej zaprezentowanie dominującej pozycji Massimo, niż wprowadzenie akcji do filmu. Aktorka grająca Laurę jest bardzo ładna, zgrabna i ma piękny uśmiech. Ocenianie aktorów na podstawie ich wyglądu nie jest najlepszą opcją podsumowania, ale jest to film erotyczny i główni bohaterowie więcej na siebie patrzą, niż rozmawiają, to warto podkreślić, że ich atrakcyjność jest tutaj sporą zaletą. Film jest dla fanów i fanek książki. Materiał źródłowy nie jest wiernie odwzorowany. W powieści wiele rzeczy wyjaśnia się przez opisywanie myśli bohaterki, tutaj tego nie ma. Znajomość książki pozytywnie wpływa na odbiór filmu, łatwiej jest zrozumieć fabułę i zachowania bohaterów. Seans bardziej nadaję na babskie wyjście niż na randkę. Osoby, które czytały książkę i im się podobała, dostaną w filmie to, czego się od niego oczekuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *